Najważniejszy jest smartfon

2016-02-01 11:05:02 (ost. akt: 2016-02-03 13:40:02)

Kiedyś robiło się internety. Teraz się robi social media. O fejsbukach, tłiterach i instagramach rozmawiamy z Marcinem Osiakiem, naszym specjalistą od mediów społecznościowych.

Najważniejszy jest smartfon

Autor zdjęcia: Beata Szymańska

— Czym są w ogóle mityczne social media?
— Dla mnie media społecznościowe to wszystkie te miejsca w sieci, w których ludzie się ze sobą spotykają, aby rozmawiać, wymieniać się doświadczeniami czy bawić się. Mówiąc „media społecznościowe”, nie mam na myśli tylko Facebooka i Twittera, dla mnie takimi social media 1.0. są (były) już fora internetowe. To tam po raz pierwszy internauci mogli poznać ludzi o podobnych zainteresowaniach i poczuć siłę, jaką dają media społecznościowe.

— Kiedy ktoś wymyślił, że można przy ich pomocy uprawiać marketing?

— Tam, gdzie są ludzie, są pieniądze i jest biznes. Tak było od zawsze. Zanim na Facebooku pojawiły się marki, które wyczuły, że w społeczności siła i zaczęły aktywnie budować swoją aktywność, powszechną praktyką na forach był marketing szeptany. Można więc przyjąć, że promocja i marketing jest obecny w mediach społecznościowych od samego początku ich istnienia.

— Kto może pracować w social mediach?
— Każdy, kto jest ciekawy świata i ludzi, nie boi się z nimi rozmawiać i potrafi wyczuć ich nastroje. W mojej ocenie "opiekun społeczności" powinien być trochę copywriterem, grafikiem, a nawet psychologiem, bo w mediach społecznościowych ważniejsze od newsa są emocje, które trzeba wyczuć i dobrze się w nie wpasować, żeby skutecznie działać w tym obszarze.

— Są jakieś specjalne szkoły, w których można nauczyć się podstaw tworzenia społeczności?
— Ja osobiście żadnej szkoły związanej z social mediami nie skończyłem. Wszystkiego nauczyłem się z książek, konferencji, a także z własnych działań, które od kilku lat prowadzę. Wiem, że dziś są dostępne kursy i szkolenia i uważam, że to dobrze, aby osoba, która zamierza opiekować się społecznością poznała mechanizmy działania social mediów, zanim zacznie nad tym pracować.

 — Kiedy zacząłeś się zajmować social mediami?
— Około 5 lat temu w „Gazecie Olsztyńskiej”. Pracowałem wtedy przy projekcie Familie.pl i to tam zdobywałem pierwsze zawodowe szlify związane z zarządzaniem społecznością. Zarówno na forum internetowym, jak i na Facebooku.

— Jakie są teraz najpopularniejsza narzędzia do pracy w social mediach?
— Może to banalne, ale dla mnie najważniejszy jest smartfon ze sprawnym aparatem i aplikacjami do obsługi social mediów. Jeśli chodzi o narzędzia online, to jako zapalony fan Twittera nie wyobrażam sobie pracy bez TweetDecka, który pozwala w przejrzysty sposób ogarnąć wiele osi czasu jednocześnie. Do analizy danych pomocny jest SocialBakers, czy rozbudowane narzędzie Facebook audience insights. Wiele dobrego słyszałem też o Sotrenderze, choć tego narzędzia akurat nie znam z praktyki. W codziennej pracy pomocny jest również monitoring - i tutaj mam dwa narzędzia, których używam - Brand24 oraz Newspoint. Pierwszy z nich lepiej nadaje się do obsługi mediów społecznościowych, drugi lepiej "zbiera" dane z artykułów, blogów, a także mediów tradycyjnych. W Newspoincie można również wyliczyć AVE (ekwiwalent reklamowy publikacji), który przydaje się zwłaszcza w Public Relations. Dla lubiących wygodę polecam też Hootsuite, który pozwala na jednym ekranie podglądać Facebooka, Twittera czy Instagram. Ucinanie linków to oczywiście bit.ly, a planowanie postów np. na Twitterze - Buffer.

— Jakie social media są przyszłością branży?
— W mojej ocenie media społecznościowe będą zagarniać jeszcze więcej czasu i zaangażowania użytkowników, kosztem innych mediów. Z czasem smartfon czy tablet nie będzie "drugim ekranem", tylko pierwszym i musimy być na to przygotowani. Uważam, że z czasem Facebook stanie się dla wielu stroną startową, dla części jedyną, w której będą egzystować, a rolę telewizji w jakimś stopniu może przejąć Periscope - trend, o którym mówię można zaobserwować np. u Jarosława Kuźniara z jego #jaroscope. Twitter, który do mas się nie przebił - jeśli nadal będzie funkcjonował, wciąż będzie medium dla elit (dziennikarze, politycy, influencerzy), który będzie dostarczał informacje najszybciej. Ludzie już dziś nie są jedynie biernymi odbiorcami treści, dzięki mediom społecznościowym każdy z nas może stać się korespondentem z wydarzeń i uważam, że coraz więcej ludzi będzie z tej możliwości korzystać.

Michał Krawiel

Komentarze (0)

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB