Jestem wydawcą swojego CV

2017-05-19 15:45:08 (ost. akt: 2017-05-22 13:57:58)

W tygodniu jest katechetą w Helu, w weekendy kierowcą MPK w Olsztynie, a co jakiś czas wyjeżdża na poligon gdzieś w Polsce, aby postrzelać. Eryk Kowalczyk z Klebarka Wielkiego wie, jak sprawnie odnaleźć się w otaczającej rzeczywistości. Jego CV można znaleźć nawet w Bibliotece Narodowej.

Jestem wydawcą swojego CV

Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

— Zbiory Biblioteki Narodowej kojarzą się raczej z opasłymi tomami starodruków i encyklopedii. Trudno pośród nich wyobrazić sobie curriculum vitae trzydziestolatka spod Olsztyna. A jednak...
— Zasięgałem opinii wykładowców z naszej uczelni, którzy potwierdzili moje przypuszczenia, że jest to nie tylko jedyne CV w katalogu Biblioteki Narodowej, ale prawdopodobnie pierwsze na świecie CV ujęte w katalogu centralnej biblioteki państwowej.

— Jak do tego doszło?
— Oczywiście przyczynkiem do jego powstania była aktywność w poszukiwaniu pracy. Miałem również trochę doświadczenia w wydawaniu publikacji czy skryptów. Doszedłem do wniosku, że mogę opublikować również swoje CV, które zostało opatrzone numerem ISBN. Myślałem, że to uwiarygodni moje kompetencje. Każdy z nas może mieć przypisaną pulę numerów ISBN i figurować w rejestrze jako wydawca. Ja taką pulę mam, w związku z tym przygotowany dokument opatrzyłem numerem ISBN i wysłałem do Biblioteki Narodowej. Jestem więc wydawcą swojego CV.

— Mimo tego, że jesteś młodym człowiekiem, bo masz dopiero 31 lat, to swoim czterostronicowym "przebiegiem życia", mógłbyś obdarzyć kilka doświadczonych osób. Ukończyłeś studia filozoficzne i teologiczne. Jesteś w trakcie robienia doktoratu. Możesz nauczać filozofii, religii i etyki. Jakby było mało, jesteś szeregowym podchorążym rezerwy.
— Staram się nie marnować czasu i każdą wolną chwilę poświęcam wszelkiej aktywności, wpisanej w wyznawane przeze mnie wartości. Nie mogę się więc nudzić. Nie brakuje mi też udokumentowanych efektów mojej działalności.

— Czy nie "sprzedajesz" zbyt wielu informacji? Na pewno cennym komunikatem jest to, że jesteś zasłużonym honorowym dawcą krwi i oddałeś jej niemal 40 litrów, ale po co komu notka o tym, że jesteś zameldowany w "zabytkowym budynku należącym do rzymskokatolickiej parafii w Klebarku Wielkim"? Po co również dołączasz do swojego CV kopię aktu mieszanego ślubu kościelnego między stroną wierzącą, a niewierzącą. Rozumiem, że ty jesteś osobą wierzącą, a twoja małżonka niewierząca...
— Nie mam nic do ukrycia. Dokumenty te pokazuję wówczas, kiedy jestem zapraszany na rozmowę. Jest to związane z wykonywanym aktualnie przeze mnie zajęciem, bo jestem nauczycielem religii w Helu. Szukam pracy jako katecheta, więc chciałbym być w tej kwestii uczciwy. Jestem otwartym katolikiem. Gdybym sam był dyrektorem i przyjmował taką osobę do pracy, byłby to niewątpliwie argument "za". Niestety sytuacje życiowe niekiedy zaskakują. Jeden z dyrektorów po zobaczeniu mojego CV zadzwonił do mnie i powiedział, że bardzo chętnie by mnie zatrudnił, ale tego nie zrobi, bo mam żonę niewierzącą, a on nie chce mieć w związku z tym problemów, pytań, domysłów czy plotek...

— W swoim CV piszesz, że jesteś członkiem kilku organizacji, m.in. Polskiego Towarzystwa Filozoficznego czy stowarzyszenia "Mazurska Kosaczewina", pielęgnującej tradycje mazurskie. Tej drugiej nawet członkiem założycielem.
— To pomysł Agnieszki Roszig, mojej matki chrzestnej, która jest prezesem stowarzyszenia. W jego ramach funkcjonuje ludowy zespół "Mazurska Kosaczewina", który posługuje się gwarą mazurską i pielęgnuje mazurską kulturę. Odtwarza m.in. dzieła folklorysty Karola Małłka.

— W weekendy, jako filozof i teolog zarazem, jak gdyby nigdy nic, siadasz za kierowcą autobusu olsztyńskiego autobusu...
— Tak się składa, że mam wszystkie kategorie prawa jazdy, w tym zaświadczenie umożliwiające przewożenie towarów niebezpiecznych. Mogę również prowadzić gąsienicowy transporter opancerzony. Właśnie jestem na przepustce. Strzelanie na poligonie zakończyliśmy o godzinie pierwszej w nocy. Spaliśmy w nieogrzewanych namiotach. Temperatura na zewnątrz była poniżej zera. Praca w szkole umożliwia mi więc kontynuowanie wielu pasji. Dzięki temu, że w czasie wolnym jeżdżę autobusem miejskim i mogę konkretnie dorobić.

— Ukończyłeś szkolenie kierowane dla strażaków ratowników i masz patent żeglarza jachtowego. Warto wspomnieć, że masz również swoją stronę internetową, gdzie prezentujesz chociażby obszerną działalność harcerską. Przeglądając ją natknąłem się na wycinek z prasy przedstawiający twoją sylwetkę, jako harcerza pomagającego młodym osobom znaleźć sposób na życie. Starsi również mogli liczyć na twoją pomoc, m.in. w ciężkich pracach fizycznych.
— To pokłosie 2001 roku, kiedy znalazłem się VII Finale Ogólnopolskiego Samorządowego Konkursu Nastolatków 8 Wspaniałych. Jest takie powiedzenie: czym za młodu skorupka nasiąknie, tym na starość trąci. Dziś nie boję się szukać pracy w całej Polsce. Jestem katechetą w Helu, a za rok mogę nim być również w Zakopanem. W zawód ten wpisana jest przecież ewangelizacja. Zrozumiałem to jakiś czas temu, stąd nie mam obaw i jestem otwarty na wyzwania.

— Łatwiej ci podejmować takie decyzje, bo z żoną nie macie dzieci?
— Na pewno stąd to wynika. Gdybym miał dzieci, na takie "wybryki" nie mógłbym sobie pozwolić. Wiadomo, jak wygląda olsztyński rynek pracy. Nie znalazłem pracy tutaj, więc pojechałem za nią na Hel. Żona pracuje z kolei w Olsztynie, robi też doktorat z filozofii. Mam nadzieję, że w przyszłości będziemy pracowali w jednym miejscu.

— Twoje CV może być jednak krępujące dla wielu pracodawców. Nie każdy dyrektor mógłby pochwalić się takim wykształceniem, liczbą różnego rodzaju kursów, a tym samym doświadczeniem...
— Niestety, nie wszędzie można jeszcze dostrzec pozytywne zmiany, jeżeli chodzi o postrzeganie takich osób jak ja na rynku pracy. Jestem jednak przekonany, że będzie lepiej.

— Co byś doradził młodym osobom, które wchodzą na rynek pracy?
— Zachęcam je, aby robiły to aktywnie. Nie raz spotykałem się z formami poszukiwania pracy, które się ograniczały do wypowiedzenia zdania "szukam pracy". Róbmy więcej, działajmy! Nie wstydźmy się tego, co w życiu osiągnęliśmy. W końcu każde doświadczenie nas buduje. Jestem przeciwnikiem okrojonych CV, w których pisze się o faktach wybiórczo. Dzielmy się informacjami, z których między wierszami można wyczytać więcej.

Wojciech Kosiewicz

Komentarze (1)

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. to-ja #2256694 | 213.73.*.* 31 maj 2017 14:12

    Zazdroszczę osobom które go nie znają... Którą z tych rzeczy robi dobrze, bo na pewno nie był dobrym katachetą ani doktorantem?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz